czwartek, 16 lutego 2017

Streszczenie dyskusji po filmie „Pięć nieczystych zagrań” w reżyserii Larsa von Triera z udziałem psychoterapeuty psychoanalitycznego Jana Borowicza, krytyka filmowego Krzysztofa Kwiatkowskiego oraz publiczności.


Motywacja czy też cel, który miał przyświecać nakręceniu filmu „Pięć nieczystych zagrań”, pozostaje właściwie niewiadomą, i to było głównym wątkiem w dyskusji po filmie. Nieczyste zagrania to wyzwania, które stawia jeden reżyser drugiemu, karmiąc przy tym własne cele, te świadome i nieświadome.

Jak nadmienił Jan Borowicz, w filmie stykamy się przede wszystkim z parą. Para, której mamy się przyglądać, często staje się tematem przewodnim w filmach von Triera. Widzimy dwóch mężczyzn, Larsa von Triera i Jorgena Letha, reprezentujących różne pokolenia, między którymi istnieje rywalizacja. Możemy ich postrzegać jako parę mistrz uczeń, ojciec syn.

Zagrania rzucane przez Triera, dotyczą zmian, które ma wprowadzać Leth w swoim dziele „Doskonały człowiek”. Czemu mają służyć owe zmiany i co właściwie dzieje się w parze? Jak ją widzimy?

Jak mówił Jan Borowicz, jedną z możliwych interpretacji jest pewna gra między reżyserami, oparta na chęci dominacji, kontroli i podważenia autorytetu, jakim jest dla von Triera Leth. Dzieło Letha, wysublimowane i wysmakowane pod względem formy, kusi, by strącić je z piedestału. Jak pomnik, który chciałoby się naruszyć. Jak mówi sam von Trier: ”weźmy tę perełkę i zanieczyśćmy ją”, co być może czyni, zmuszając twórcę do rozbijania, kawałkowania i wprowadzania zmian w warunkach, które są dlań nie do wytrzymania. Wydaje się, że mamy do czynienia z pewnym sadomasochistycznym spektaklem, w którym jedna strona okrutnie się pastwi, druga, godząc się, pasywnie przyjmuje reguły gry. Można myśleć, że Leth ma się odnaleźć jedynie w odtwórczej roli, jaką narzuca mu von Trier, który dyktuje i mówi jak ma być. Jaką rolę zatem gra tu właściwie sztuka, czy jest jedynie pustą zabawką, jak wspomniał Krzysztof Kwiatkowski, przy okrutnym, bezustannym założeniu by nic dobrego, twórczego nie mogło się wyłonić?

Alternatywnym spojrzeniem, które również podjął Jan Borowicz, jest aspekt twórczej rywalizacji, kreatywnej pary, która, spotykając się na pewnych zasadach, dąży do stworzenia czegoś nowego. Być może można rozumieć zagrania, pozornie jako nic nie mającą tworzyć oprócz zniszczenia grę, a może jednak grę, która ma ze sobą nieść jakąś naukę? Przywrócenie dzieła Letha, przyglądanie się mu pod lupą za pośrednictwem wielu niewygodnych dla twórcy odsłon, jest zachętą ze strony von Triera, by ponownie i wciąż sprawdzać, co jest niedokończonego, nieświadomego w tym, co wydawało się dotąd tak nietykalne i skończone. Być może von Trier miał na myśli, że coś jeszcze domaga się przekształceń i refleksji. Tym czymś twórczym miałoby być ciągłe przesuwanie granic, ciekawość i znoszenie samokontroli, w potrzebie nieustającego dialogu wprowadzającego ruch i nie mijającą energię. Można widzieć zmagania reżyserów jako próby dekonstrukcji nie tylko dzieła Letha, ale, za pośrednictwem stawiania wyzwań, dekonstrukcji ich obydwu – Leth konfrontując swą doskonałość i von Trier, niejako odbijając się w swoim mistrzu, dekonstruuje własne problematyczne obszary. W rezultacie, mierząc się z trudnymi tematami, obydwu im to służy, obydwu ich rozwija. Takie spojrzenie zakłada nie tyle życzenie zniszczenia dzieła ojca, ale równoległe pragnienie, by Leth wyszedł jednak obronną ręką, by mógł przetrwać.

Sztuka istniałaby zatem jako narzędzie poznania, trzeci element, wprowadzający ruch i możliwość zaprowadzania zmian w jej twórcach.

Ciekawym aspektem wydaje się terapeutyczny zabieg, który wydaje się być ukrytym zamysłem von Triera. Zarzutem wobec Letha jest jego dystans i pozostawanie w roli nie zaangażowanego obserwatora, bezpiecznie skrytego za kamerą. Sztuka, według von Triera ma pozostawiać ślady, ma nieść ze sobą ból i cierpienie. Tak jak i w terapii można myśleć o nieodłącznym jednak cierpieniu towarzyszącym pacjentowi, dotykającym tego co bolesne, na rzecz zmian i nowego spojrzenia. Powstaje pytanie czy ciągłe przesuwanie i dotykanie własnych, bezpiecznych dotąd granic jest przejawem masochizmu, czy też jest to niezbędny proces służący rozwojowi? Jan Borowicz mówił, że terapeutyczny aspekt nieczystych zagrań, próba konfrontowania Letha z jego ograniczeniami zawiera jednak w sobie sytuację przymusu, tworzenia dość okrutnego programu wychowawczego, w którym błędne, szkodliwe przekonania mają być usunięte. Jednak być może to, że nieczystych zagrań jest pięć, daje szansę tworzenia dialogu, który umożliwia szukanie i rozpatrywanie różnych odpowiedzi. Zmagania, które oglądamy, można także odnieść do ciągłej wymiany zachodzącej we wnętrzu twórcy, w którym poprzez bezustanne podważanie, niszczenie starego, na pozór doskonałego porządku, wyłania w końcu nową jakość.

opracowanie: Gabriela Nowicka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz