Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Shock head soul" - film o Schreberze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Shock head soul" - film o Schreberze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 marca 2013

Streszczenie dyskusji po filmie Simona Pummella „Shock head soul” z udziałem psychoanalityka Wojciecha Hańbowskiego i filozofa Krzysztofa Wolańskiego


Film Simona Pummella, określany jako kreacyjny dokument, czy eksperyment wizualny, opisuje znany w świecie od ponad 100 lat przypadek paranoi niemieckiego sędziego – Paula Schrebera. W swoim „Pamiętniku nerwowo chorego” umieścił on zapis drogi, którą przeszedł, walcząc o wypuszczenie ze szpitala psychiatrycznego, w którym był przetrzymywany wbrew swojej woli. Zygmunt Freud zwrócił uwagę na postać Schrebera i opisał jego przypadek w eseju „Psychoanalityczne uwagi o autobiograficznie opisanym przypadku paranoi” między innymi z powodu ogromnej pasji dociekania, która łączyła obu, a którą film ujął w niewielkim stopniu – mówił Wojciech Hańbowski.

Pierwsza część dyskusji dotyczyła wkładu Freuda w rozumienie psychozy, czy paranoi, jak określał ją Freud. Krzysztof Wolański wskazał na fakt, że w tym czasie Freud  zajmował się teorią nerwicy i tym aparatem pojęciowym posługiwał się w próbie rozumienia przypadku Schrebera. Musiało to spowodować wiele błędów, jako że – według filozofa – ówczesnej teorii Freuda dotyczącej nerwicy nie można stosować do przypadku psychozy. Psychoanalityk nie zgodził się z powyższym ujęciem, mówiąc, że pacjenci Freuda, których on określał mianem cierpiących na nerwicę, dzisiaj niejednokrotnie zdiagnozowani by byli jako psychotycy. Goście natomiast zgodzili się, że przypadek Schrebera miał duży wpływ na rozwój teorii psychoanalitycznej – kolejne pokolenia mierzyły się z nim, szukając nowych sposobów rozumienia psychozy. Hańbowski mówił też o dylemacie etycznym Freuda – czy wolno dokonywać psychoanalizy pacjenta, który żyje, bez jego zgody. Freud zdecydował się na to biorąc na poważnie wskazania Schrebera z „Pamiętników”, gdzie sędzia powtarzał, że ma nadzieję, że jego przypadek zostanie wysłuchany i zrozumiany. W dalszej części dyskusji Wolański podkreślał też, że Freud zrobił rzecz niesłychaną w owych czasach – „posłuchał wariata”, uznał, że wszystko, co Schreber pisze w „Pamiętnikach” ma sens i jest właśnie prośbą, wołaniem o nadanie znaczenia jego myśleniu.

Pytania od publiczności dotyczyły w dużej mierze wpływu ojca Schrebera na powstanie choroby sędziego, jako że w filmie hipoteza o takim wpływie jest wyraźna. Głosiłaby ona, że Moritz Schreber, znany w owym czasie ortopeda, autor podręczników zdrowego wychowania dzieci, znęcał się nad synem za pomocą przyrządów ortopedycznych do prostowania, wzmacniania mięśni itp. Obaj goście  mówili o braku danych na poparcie takiej hipotezy, a nawet o danych jej przeczących. Natomiast ponieważ rozdział trzeci „Pamiętników”, w którym zawarte były zapiski o rodzinie Schrebera, został zniszczony, to brak ten rodzi możliwość wielu spekulacji. Przez siostry Schrebera ojciec zapamiętany był jako łagodny i opiekuńczy, do czasu poważnego wypadku, po którym w dużej mierze wycofał się z kontaktu z dziećmi i zaczął pisać swoje podręczniki. Przed nim, do ok. 12 roku życia Paula, był raczej nietypowym jak na tamte czasy ojcem – dużo czasu poświęcał dzieciom, chodził z nimi na spacery, uczył jeździć na łyżwach, a w kwestii dyscypliny nie różnił się od innych ojców z tamtej epoki. Hańbowski podkreślał widoczną w „Pamiętnikach” i w życiu Schrebera identyfikację ze skrupulatną, konsekwentną postawą ojca, przeświadczeniem, że systematyczna praca da rezultaty, którego skutkiem było wyzdrowienie sędziego. Moritz Schreber został użyty do krucjaty przeciwko wiktoriańskiemu wychowaniu, dobrze pokazanemu w poprzednim filmie cyklu,  „Bialej wstążce” Henekego – mówił Krzysztof Wolański.  

W odniesieniu do zagadnienia „szukania winy w rodzicach” Hańbowski podkreślał, że psychoanaliza zajmuje się badaniem wnętrza człowieka, które nie odbija 1:1 świata zewnętrznego, postacie ze świata wewnętrznego podmiotu nie są wierną kopią realnych opiekunów. Z trudnych warunków wychodzą czasem ludzie, którzy dobrze radzą sobie w życiu, a z dobrych domów – osoby źle funkcjonujące. Psychoanaliza tłumaczy to w taki sposób, że dziecko może wyłuskać z obrazu rodziców dobre, pomocne fragmenty i do nich odwoływać się w dorosłym życiu, może też, przeciwnie, zauważyć, odczuć i odtwarzać to, co najtrudniejsze i najbardziej zaburzające w jego opiekunach.

Jak zatem myśleć o przyczynach choroby Schrebera? Hańbowski zwraca uwagę na fakt, ujęty w filmie, a nieznany Freudowi, że żona Schrebera sześć razy poroniła, a w roku poprzedzającym hospitalizację Schrebera urodziła syna, który zmarł. Na to nałożyła się porażka Schrebera w wyborach do Reichstagu. Można więc powiedzieć, że sędzia był bardzo rozczarowany rzeczywistością i że proces psychotyczny był odpowiedzią na to rozczarowanie. Wizję, że jest kobietą i że zapłodniony przez Boga sam może urodzić dziecko można rozumieć jako próbę odbudowania świata, zgodnie z własnymi życzeniami.  

W filmie ważną postacią jest doktor Flechsig – psychiatra, który leczył Schrebera, sędzia pisał o nim, że jest „mordercą duszy”. Był on – mówił Krzysztof Wolański – przedstawicielem panującego wówczas nurtu w psychiatrii, w którym pojęcie duszy zastąpiono pojęciem mózgu. Wcześniej dominowało podejście kantowskie, które utożsamiało szaleństwo z niemoralnością. Podejście Flechsiga z jednej strony zatem otwierało możliwość leczenia, poprzez postrzeganie choroby, a nie zła, ale jednocześnie powodowało uprzedmiotowienie pacjenta. Flechsig nie widział osoby, która coś do niego mówi, taką osobę zobaczył dopiero Freud. Dobrze obrazuje to scena z filmu Pummella, w której widzimy 2 anatomiczne modele – mózgu i ucha. Mózg można odnieść do Flechsiga, ucho zapowiada Freuda oraz to, co było leczące dla Schrebera – wyobrażenie kogoś, kto go słucha i w ten sposób umożliwia integrację jego przeżyć. Ponieważ Schreber nie spotkał osoby, która by z powagą słuchała tego, co mówi, stworzył ją dla siebie – „Pamiętniki” są skierowane do „jakiegoś ucha”, a ich pisanie było procesem samoleczenia Schrebera.  

Wojciech Hańbowski podkreślał też, że kluczową diagnozą w procesie psychoanalitycznym jest ta dotycząca możliwości porozumiewania się – „Najpierw sprawdzam, czy rozumiem, co mówi pacjent, a potem, czy pacjent rozumie to, co ja mówię. Dopóki możemy się porozumiewać, leczenie jest możliwe.” Nie znaczy to, że psychoanalityk nie diagnozuje pacjenta, robi to nieustannie, ale ważne, żeby taka diagnoza nie przesłaniała osoby. Zrozumienie pacjenta nie polega na odkryciu jednej prawdy, czy przyczyny choroby, ale na konsekwentnym odkrywaniu i opisywaniu wielu czynników, które składają się na to, kim ktoś w danym momencie jest. To próba zmiany tego, co dysfunkcyjne na coś, co będzie funkcjonalne.


Dyskusję streściła Elżbieta Wejman-Remiszewska

piątek, 15 lutego 2013

„Etyczny” wymiar schizoanalitycznej kategorii schizofrenii


Zdaniem Deleuze’a i Guattariego psychoanalityczne podejście do terapii psychozy stanowi formę przemocy, która co prawda obejmuje wszystkich członków społeczeństwa kapitalistycznego, jednak w przypadku schizofreników jawi się w całej swej okazałości. „Edypalna »organizacja« narzucona zostaje psychotykowi w celu przypisania mu braku (nieobecności) owej organizacji w samym jego ciele”1. To właśnie stąd bierze swój początek chorobowy albo kliniczny aspekt doświadczenia schizofrenicznego (przypomnijmy, że Lacan wielokrotnie podkreśla rolę terapii jako spotkania psychotycznego pacjenta z figurą ojcowską w postaci psychoanalityka). Próba ponownej implementacji Edypa nie jest w żadnym wypadku odpowiedzią na „problem” psychotyka.
Wręcz przeciwnie, jest chory właśnie za sprawą edypalizacji, której został poddany [...] i której nie jest w stanie dłużej wytrzymać: on, który zwykł wyprawiać się w długie podróże. To tak, jak gdyby stale sprowadzać do domu kogoś, kto zdolny jest wprawić w ruch całe kontynenty i kultury. Nie cierpi z powodu podzielonego ja lub strzaskanego Edypa, ale – przeciwnie – z powodu powrotu do wszystkiego, co pozostawił. Spadek intensywności do poziomu ciała-bez-organów = 0; autyzm oznacza, że schizol nie znajduje innego sposobu reakcji na powstrzymanie wszystkich jego inwestycji w rzeczywistość, na bariery stawiane przed nim przez edypalny system społecznej i psychicznej represji”.2
W kontekście schizoanalitycznych rozstrzygnięć Deleuze’a i Guattariego realny cel terapii psychoanalitycznej okazuje się możliwy do ujęcia w kategoriach wobec niej zewnętrznych. Psychoanalityk – kapłan Edypa, wraz ze swymi sojusznikami: urzędnikiem i funkcjonariuszem systemu opieki psychiatrycznej – pragnie doprowadzić pacjenta do stanu tożsamego z autyzmem. Już sędzia Schreber w trakcie swojej sądowej batalii o odzyskanie prawa do samostanowienia wskazywał na policyjny charakter przyjmowanej przez psychiatrów perspektywy, w której jego ekscentryczne zachowania klasyfikowane były przede wszystkim jako naruszające porządek społeczny i dlatego skazujące go na izolację od społeczeństwa. Stan autyzmu jest dla psychiatry idealnym kresem uznawanej za niemożliwą do wyleczenia choroby – szaleniec zaprzestał podróży (terytorialnych lub dyskursywnych), nie chce się już nikomu wymykać, nawet samemu sobie. Oto cel psychoanalitycznej terapii:
Strumień, który pozwala się zatkać Edypowi; obiekty częściowe, które pozwalają się podciągnąć pod kategorię pełnego obiektu, nawet gdy nieobecne – fallus w ramach kastracji; zerwania strumieni, które dają się projektować na przestrzeń mityczną; poliwokalne łańcuchy, które dają się biuniwokalizować, linearyzować, oddzielić od znaczącego; nieświadomość, która pozwala się wyrażać; synteza konektywma, która pozwala na swoje całościowe wykorzystanie; synteza dysjunktywna, która pozwala użyć się w sposób wykluczający i ograniczony; synteza koniunktywna wykorzystywana osobowo i oddzielająco”.3
Przypadek schizofrenika dlatego jest tak niezwykle istotny dla projektu schizoanalitycznego, że w pozwala wyraźnie dostrzec, w ich bezpośrednim działaniu, mechanizmy edypalne, na których ufundowana jest psychoanaliza. Schizofrenik, co przyznaje sama psychoanaliza, jest tym, który wymknął się Edypowi, rozwinął siebie samego jako proces nieustającej deterytorializacji, by następnie natrafić na edypalną ścianę i w końcu zaniknąć.
Jako odpowiedź na powszechną i zgubną dla produktywności pragnienia edypalizację, która w określonych warunkach wieść może do faszyzmu (rozumianego, za Reichem, jako stan, w którym masy, ale również poszczególne jednostki, same pragną własnego zniewolenia i aktywnie działają na jego rzecz), Deleuze i Guattari proponują coś na kształt „etyki pragnienia”, „schizofrenizację”, która pozwoli wymknąć się procesom edypalizacji. „Jesteśmy skutecznie konfrontowani z Edypem i kastracją, jesteśmy do nich redukowani [...]. Szkoda już się stała, terapia przyjęła formę przepełnionej odrzuceniem edypalizacji, dlatego schizofrenizacja musi uleczyć nas z tego leku”4. Jak ujmuje to Poeta, pozwalając dojść do głosu protoschizoanalitycznym intuicjom:
Oto obraz życia na planecie zwanej Ziemią. Wszyscy są neurotykami, wszyscy co do jednego. Uzdrowiciel albo – jeśli wolicie – psychoanalityk jest superneurotykiem. Rzucił na nas zaklęcie. Abyśmy zostali wyleczeni, musimy powstać z grobów i odrzucić spowijające nas całuny. Nikt nie może tego zrobić za kogoś innego – to osobista sprawa, którą najlepiej załatwić zbiorowo. Musimy umrzeć jako jaźnie i odrodzić się w roju nie jako byty osobne i poddane autohipnozie, lecz indywidualne i spokrewnione”. 5
Na czym polegać ma ta nowa etyka schizoanalizy, w jaki sposób załatwić zbiorowo tę osobistą sprawę? Zdaniem Deleuze’a i Guattariego funkcja owej etyki jest następująca: „Uwolnić przepływy, wzmagać sztuczność; schizol to właśnie ktoś zdekodowany, poddany deterytorializacji”6. Kiedy mówimy o wymiarze „etycznym” pojęcia schizofrenii, to właśnie w sensie horyzontu (kierunku, w którym należy zmierzać, bieguna koordynującego pewną marszrutę albo proces). To właśnie zdaje się mieć na myśli Deleuze, gdy stwierdza: „Z L’Anti-Oedipe najbardziej lubię to zdanie: nie, nigdy nie widzieliśmy schizofrenika”7. Schizofrenik, o którym mowa, który nie istnieje inaczej niż jako skazany na autodestrukcję lub samobójstwo proces produkcji, to „schizofrenik, który w zamknięciu, zniszczony lekami i społecznymi represjami zdolny jest do wytworzenia czegoś poza lub pod schizofrenikiem. Naszym zdaniem niektórzy schizofrenicy bezpośrednio wyrażają wolne odkodowanie pragnienia”8. Schizofrenik na spacerze jest człowiekiem pragnienia, miłośnikiem nowych wypraw – na pustynię, ku nowo odkrytym kontynentom, w stronę zamieszkujących gwiazdy (przede wszystkim Syriusza) cywilizacji.
Ci ludzie pragnienia – o ile już istnieją – są podobni Zaratustrze. Znają niezwykłe cierpienie, zawroty głowy i choroby. Mają swoje widma. Muszą ponownie wynaleźć każdy gest. Człowiek taki tworzy jednak siebie jako człowieka wolnego, nieodpowiedzialnego, samodzielnego, radosnego, zdolnego wreszcie mówić i robić rzeczy we własnym imieniu, bez pytania o pozwolenie; pragnienie, któremu nie brak niczego, strumień przekraczający bariery i kody, imię niedesygnujące już żadnego ego. Po prostu przestał się bać szaleństwa. Doświadcza i przeżywa siebie niczym subtelne schorzenie, które już go nie dotyka”.9
Naukę, która płynie z doświadczenia schizofrenika, można porównać do tej, którą dają wielcy artyści. W żadnym wypadku nie chodzi o przykład, o prezentację jakiegoś – możliwego do zrealizowania na drodze serii przekształceń – modelu, lecz o wyznaczenie horyzontu, który pozwala dokonać niemożliwego: wymknąć się samym sobie. „Jeśli schizofrenia jest pojęciem ogólnym, to wielki artysta jest tym, kto przesadza mur schizofrenii i dociera do nieznanej krainy, w której nie przynależy już do żadnych czasów, żadnego środowiska, żadnej szkoły”10.


Fragment książki Sędzia Schreber: Bóg, nerwy i psychoanaliza Krzysztofa Wolańskiego, wydanej przez Instytut Badań Literackich PAN


1 G. Deleuze, F. Guattari, Anti-Oedipus, s. 134.
2 Tamże, s. 134‒135.
3 Tamże, s. 75.
4 Tamże,s.76.
5 H.Miller,Sexus,s.320.
6 Rozmowa o L’Anti-Oedipe, s. 35.
7 G. Deleuze, List do surowego krytyka, s. 35.
8G.Deleuze,OnCapitalismandDesire,w:G.Deleuze,DesertIslandsandOtherTexts 1953‒1974, tłum. M. Taormina, Cambridge–London 2004, s. 266.
9 G. Deleuze, F, Guattari, Anti-Oedipus, s. 142.
10 Tamże, s. 77.

niedziela, 20 stycznia 2013

Pamiętniki nerwowo chorego jako zapis zmagań autora z tworami własnego umysłu

Pamiętniki nerwowo chorego zostały uznane za jedną ze stu najlepszych książek literatury faktu XX wieku*

Autorem Pamiętników Nerwowo Chorego jest Daniel Paul Schreber, niemiecki sędzia Sądu Najwyższego żyjący na przełomie XIX i XX w. Oryginalny niemiecki tytuł tekstu brzmi Denkwürdigkeiten eines Nervenkranken i oznacza „Wielkie myśli pacjenta nerwowego” (tłumaczenie na podstawie wstępu do wydania polskiego**). Pamiętniki powstawały w latach 1897-1900 w szpitalu psychiatrycznym w Sonnenstein. Paul Schreber, u którego zdiagnozowano dementia praecox, relacjonuje dynamiczne zmiany swojego wewnętrznego świata ogarniętego paranoją. Tekst Pamiętników otwiera przed czytelnikiem niesłychaną wręcz okazję do poznawania procesu tworzenia się paranoicznych konstrukcji i wytworów psychicznych in statu nascendi. Zapiski autora bowiem żywo i na bieżąco dokumentują to, co się dzieje w jego umyśle. Na naszych oczach wykluwają się i rozbudowują wielkościowe myśli o nawiązaniu wyjątkowego kontaktu Schrebera z Bogiem. Na kolejnych kartach pamiętnika obserwujemy, jak burzliwego przebiegu nabiera ta relacja. Jednocześnie autor nie pozwala nam (a przede wszystkim sobie) zapominać o tym, że poza chorą częścią swojego umysłu, jego inna część pozostaje na tyle zdrowa, żeby móc to wszystko relacjonować, domagać się powrotu do normalności i z powodzeniem, jak się okazało, walczyć o odzyskanie kontroli nad swoim życiem. To czyni zmagania Paula Schrebera tym bardziej dramatycznymi i jednocześnie poruszającymi.
Polskie wydanie obejmuje wprowadzenie, tekst pamiętników, suplementy, opinie lekarskie, orzeczenie sądu o uchyleniu decyzji o ubezwłasnowolnieniu. Znajdziemy również wypowiedzi autora otwierające dyskusję na temat warunków koniecznych do hospitalizacji chorego. W sposób częściowy pamiętniki zostały ocenzurowane przez najbliższą rodzinę Schrebera.
Od samego początku Pamiętniki budziły bardzo duże zainteresowanie psychiatrów. Zainspirowany ich lekturą Zygmunt Freud podjął się ich analizy w pracy Psychoanalityczne uwagi o autobiograficznie opisanym przypadku paranoi. O ile niektóre z wywodów Freuda wyrażone w tej pracy z perspektywy współczesnej myśli psychoanalitycznej wymagają zachowania dystansu i krytycyzmu to tym, co wydaje się szczególnie cenne i poruszające w analizie poczynionej przez autora Objaśniania marzeń sennych jest myśl o naprawczym znaczeniu choroby czy zaburzenia psychicznego. Freud widzi bowiem w paranoi Schrebera dążenie do odbudowania świata psychicznego, które runęło pod wpływem wewnętrznej katastrofy. Freud opisuje tę dramatyczną i jednocześnie naprawczą pracę tymi słowy:
„(…)
No i paranoik go odbudowuje, wprawdzie nie jest on piękniejszy, ale przynajmniej nadaje się do życia. Odbudowuje go pracą swej manii. To co uważamy za chorobliwy wytwór, formację maniakalną, tak naprawdę stanowi próbę uleczenia, rekonstrukcję***

Kim był autor Pamiętników nerwowo chorego? - kilka o słów o historii życia Paula Schrebera
 
Paul Schreber przyszedł na świat 25 lipca 1842 r. w Lipsku w rodzinie Daniela Gottloba Moriza i Pauliny Schreberów. Ojciec był uznanym lekarzem ortopedą. Kiedy Paul miał 9 lat, Moriz Schreber uległ wypadkowi, doznając urazu głowy. Wydarzenie okazało się być poważne i dalekosiężne w skutkach. Ojciec bowiem od tego czasu zmagał z nawracającą depresją. Ojciec Paula Schrebera uchodził za orędownika surowych zasad wychowania i zdrowia fizycznego, które mogły zapewnić częste ćwiczenia gimnastyczne. Jako lekarz zasłynął zresztą opracowaniem konstrukcji ortopedycznych, które miały służyć prostowaniu postawy. Wprowadzenie surowych zasad i ćwiczeń w jego przekonaniu miało na celu zapewnienie hartu nie tylko ciału, ale też wykuć zahartowanego i twardego ducha.
Z prac biografów wyłania się niejednoznaczna postać Moritza Schrebera. Z jednej strony czytamy o kontrolującej, surowej i perfekcjonistycznej postaci ojca - lekarza. Niektórzy, szukając powiązań pomiędzy tą relacją a opisanymi w pamiętnikach objawami toczącej się choroby, wspominają wręcz o sadystycznym i prześladowczym oprawcy. Inni badacze w ogóle zdają się nie przywiązywać do tego znaczenia. Biografowie określają go jednocześnie jako opiekuńczego i troskliwego ojca.
Moritz Schreber zmarł, gdy Paul miał 19 lat. Obowiązki głowy rodziny spadły wówczas na starszego brata Paula, Gustava. Tym, co zdaniem badaczy, mogło być trudne do udźwignięcia przez Gustava, była konfrontacja z wyidealizowaną postacią ojca – autorytetu w sytuacji, w której miał go zastąpić, stając na czele rodziny. Paul Schreber zdecydował się tymczasem na studia prawnicze. Za jakiś czas on sam stanął przed koniecznością zmierzenia się z tym, co wcześniej stało się udziałem Gustava. W wieku 38 lat starszy brat Paula popełnił bowiem samobójstwo i to tym razem on sam miał przejąć obowiązki spoczywające na głowie rodu. 
W 1878 roku poślubił Ottilie Sabine Behr. Zakładając rodzinę, cały czas pielęgnował rozwój swojej kariery zawodowej. Angażował się w pracę i politykę samorządową. Niestety kolejne starania o powiększenie rodziny kończyły się poronieniami. Silnego rozczarowania dostarczyło mu również życie zawodowe. W 1884 roku pomimo spodziewanego sukcesu nie udało się mu się wygrać wyborów do Reichstagu. W tym czasie rozpoczął leczenie swojej „pierwszej choroby nerwowej”, objawiającej się bezsennością, pobudzeniem i myślami samobójczymi. W latach 1886-1893 powrócił do aktywnej pracy i życia rodzinnego. Życie zawodowe przynosiło mu powody do satysfakcji. Kariera sędziego rozwijała się bowiem bardzo dynamicznie. Niestety jego próby spełnienia się w roli ojca cały czas kończyły się bolesnymi rozczarowaniami. W lipcu 1893 roku objął stanowisko przewodniczącego senatu w Wyższym Sądzie Krajowym Saksonii. Parę miesięcy po awansie rozpoczęła się jego druga „choroba nerwowa”, z powodu której trafił do klinki psychiatrycznej przy Uniwersytecie w Lipsku. W kolejnym roku Paul Schreber został ubezwłasnowolniony. W konsekwencji rozwijania się choroby zapadła decyzja o jego ostatecznym odejściu ze stanowiska sędziego.
W latach 1900-1901 Schreber starał się o odzyskanie prawa do samostanowienia. Zapiski i przemyślenia, które możemy przeczytać w suplementach wydanych wspólnie z tekstem pamiętników okazały się bardzo pomocne dla zbudowania linii obrony w walce o swoją wolność. 14 lipca 1902 roku walka zwieńczona została sukcesem. Ostatecznie bowiem Paul Schreber opuścił szpitalne mury w 1902 roku. Już w 1903 roku opublikowane natomiast zostały jego Pamiętniki. Oboje z żoną zamieszkali w Dreźnie. Podjęli ostatnie już starania o zostanie rodzicami i zaadoptowali córkę. Wspomnienia przybranej córki i innych świadków pozwalają sądzić, że Schreber wiódł spokojne i normalne życie. Udzielał się towarzysko i społecznie. Nawrót dolegliwości pojawił się w następstwie śmierci matki Schrebera w 1907 roku. Kolejnym urazem, który nastąpił w bliskim odstępie czasowym był udar mózgu żony sędziego. Nie wróciła po nim do pełnej sprawności (miała trudności z mówieniem i widzeniem). Nawrót choroby spowodował że Paul Schreber ponownie trafił do szpitala, tym razem w Dösen, koło Lipska. Nie udało mu się niestety powrócić do zdrowia. Zmarł w wieku 68 lat na wskutek powikłań krążeniowo-oddechowych.

Opracowanie na podstawie Wstępu autorstwa Bartosza Puka do “Pamiętników nerwowo chorego”**:
Karolina Van Laere

* www.amazon.com
** Schreber, D. P. (2006). Pamiętniki nerwowo chorego wraz z suplementami i aneksem dotyczącym kwestii, w jakich warunkach osobę uznaną za psychicznie chorą można trzymać w zakładzie leczniczym wbrew jej zadeklarowanej woli. Kraków: Wydawnictwo LIBRON.
*** Freud, S. (1996). Psychoanalityczne uwagi o autobiograficznie opisanym przypadku paranoi (dementi paranoides) W: S. Freud, Charakter a erotyka. Warszawa: Wydawnictwo KR.